Zaćma: wyrok czy błogosławieństwo?

Nie do wyleczenia lekarstwami. Dotknie każdego, kto będzie żył wystarczająco długo. Według Światowej Organizacji Zdrowia jest najczęstszą przyczyną ślepoty na świecie. A przecież operacja usunięcia zaćmy to szybki i bardzo skuteczny zabieg okulistyczny, dający blisko stuprocentowe szanse powodzenia. Nie ma się więc czego bać! A poza tym nowa, syntetyczna soczewka może być lepsza niż ta, z którą się urodziliśmy.

Zaćma, zwana również z łacińska kataraktą, to zmętnienie soczewki, uniemożliwiające przenikanie światła do wnętrza oka, a co za tym idzie – powodująca utratę widzenia. W starożytności uważano, że powoduje ją blokada przepływu specjalnego fluidu z mózgu do oka, na wzór najsłynniejszych w starożytności katarakt na Nilu. Zaćma starcza nieodłącznie towarzyszy starzeniu się człowieka. Dlaczego niektórzy mają zaćmę wcześniej niż inni? Z powodu zegara biologicznego, zgodnie z którym różne części naszego ciała starzeją się w różnym czasie. Istnieje też zaćma wrodzona, która występuje raz na 250 urodzeń.

Najbardziej zaawansowaną postacią zaćmy jest zaćma dojrzała, w której człowiek z trudem widzi światło.

Jak się leczy zaćmę?

Tylko operacyjnie. Istnieją co prawda krople nieznacznie hamujące rozwój zaćmy, ale nie cofają one zmian, które już powstały. Pomimo, że operacja zaćmy jest najczęściej wykonywanym zabiegiem okulistycznym na świecie, to zgodnie z danymi WHO z powodu nie zoperowanej zaćmy nie widzi ponad 20 milionów ludzi. Liczba ta będzie rosła, ze względu na starzenie się społeczeństwa.

Jak wygląda operacja usunięcia zaćmy?

Najpierw oko znieczula się miejscowo. Następnie lekarz wykonuje dwumilimetrowe nacięcie rogówki i wycina w przedniej torbie soczewki okrągły otwór, przez który usunie zmętniałą soczewkę. Przedtem rozdzieli ją na mniejsze fragmenty przy użyciu fakoemulsyfikatora. Fakoemulsyfikator można porównać do odkurzacza, który jednocześnie rozdrabnia i wysysa kawałki soczewki. Zabieg ma na celu usunięcie zawartości, czyli zmętniałej soczewki, a pozostawienie opakowania, czyli torby.

Po usunięciu starej soczewki, do pustej torby wszczepia się nową, syntetyczną soczewkę zwijalną i rozprostowuje się ją. Tym sposobem w starym opakowaniu znajduje się nowa zawartość. Zabieg wykonywany jest przy zachowaniu pełnej świadomości przez pacjenta, ale operacja jest całkowicie bez bolesna.

Soczewki, które działają cuda

Nowe, syntetyczne soczewki starają się w jak największym stopniu dopasować się do potrzeb naszych oczu i dorównać naturze. Wszystkie, tak jak nasza naturalna soczewka, wyposażone są w filtry, które chronią siatkówkę oka przed szkodliwym działaniem promieni UV.

Bywa jednak, że syntetyczne soczewki przewyższają nasze naturalne. Na przykład te, zaopatrzone w dodatkowe filtry przeciwko UV, co bywa użyteczne w przypadku zwyrodnienia plamki związanego z wiekiem oraz u osób ze znamionami barwnikowymi siatkówki i naczyniówki.

Bardzo popularne są również soczewki, które wyrównują duże wady wzroku. Dzięki nowoczesnym soczewkom można wyrównać wadę wzroku wynoszącą aż minus 20 dioptrii! Problemu nie stanowią również skomplikowane wady wzroku, takie jak astygmatyzm. Można je wyrównać dzięki specjalnym soczewkom torycznym. Czy można w takim razie powiedzieć, że sztuczne soczewki są lepsze od naturalnych? Tak i nie. Tak, bo w dużych wadach wzroku potrafią zdziałać prawdziwe cuda, a nie, ponieważ nie mają zdolności akomodacji.

Akomodacja to unikalna cecha naszej własnej soczewki. Umożliwia ona widzenie na każdą odległość, dzięki temu, że soczewka zmienia swoją grubość w zależności od potrzeb. Ta zdolność odkształcania się soczewki nie jest nam niestety dana do końca życia. Zaczyna się ona psuć w okolicach czterdziestego roku życia, i z czasem postępuje. To właśnie wtedy zaczynamy mieć problem z czytaniem z bliska, czy też pracą z komputerem. Ale i tu pojawiły się nowe możliwości w postaci soczewek pseudoakomodacyjnych. Co prawda nie przywrócą one nam młodości, ale są w stanie umożliwić widzenie na przynajmniej dwie lub nawet trzy odległości, podobnie jak okulary dwuogniskowe.

Ale to nie koniec cudów. W niektórych klinikach, na przykład w Przychodni i Szpitalu Okulistycznym Retina, wszczepiamy soczewki ułatwiające wykonywanie laseroterapii dla pacjentów ze zwyrodnieniem obwodu siatkówki i cukrzycą. Bywa też, że dobieramy specjalne soczewki powiększające obraz i ułatwiające czytanie, dla osób ze zwyrodnieniem plamki.

W operacjach wykonywanych na NFZ, wszczepiane są soczewki najprostsze, za te bardziej skomplikowane należy dopłacać, choć lepiej wszczepiać je w klinikach prywatnych, gdzie dobiorą je specjalnie do naszych potrzeb specjaliści okuliści.